środa, 13 czerwca 2012

Nowości w szafie i wczorajsze przeżycia w centrum Warszawy


   Będąc wczoraj na spotkaniu z koleżanką wybrałyśmy się jak zwykle najpierw po pracy na małe co nieco do Pizza Hut, a później na zakupy po Centrum na Marszałkowskiej. Tłum kibiców już się zbierał na mecz Polska-Rosja. Idąc wśród nich zastanawiałyśmy się czy przegramy, czy uda nam się jednak wyjść z twarzą. Nie byłyśmy optymistycznych myśli, ale wyszło jak wyszło, z czego jestem mega zadowolona, a jednocześnie dalej zaskoczona.
       Udałyśmy się najpierw do H&M, gdzie już zaczęły się wyprzedaże - nie za rewelacyjne, ale widziałam kilka fajnych ciuchów, na które zwrócę uwagę gdy ich ceny jeszcze spadną. Zakupiłam w H&M  w regularnej cenie dwie koszule z działu Divided, gdyż kosztowały po 49.90zł, bransoletki w pastelowych kolorach za 14.90zł i słynną gumkę z tym czymś, złotym, którego nie potrafię nazwać - również za 14.90zł :D Reszta ciuchów widocznych na zdjęciu pochodzi z second handu. Ostatnio zaopatruje się praktycznie w same koszule, stąd taka ich ilość, a to dlatego, że w swojej szafie nie mam ich zbyt dużo, a idealnym połączeniem na lato jest koszula + szorty, więc na tych elementach garderoby skupiam się najbardziej będąc w jakichś sklepach.:)


  
    Po zakupach znalazłyśmy się w takim miejscu, w którym znaleźć się nie powinniśmy, a więc w centrum potyczek kiboli z policją. Było rzucanie koszami, wysadzanie ich petardami, rzucanie szklanymi butelkami w policjantów - jednym słowem koszmar. Chciałyśmy jakoś przejść, ale jak zobaczyłyśmy policyjną blokadę w jednym z przejść między sklepami - zwątpiłyśmy i zawróciłyśmy.  Dawno się tak nie bałam, adrenalina podskoczyła momentalnie. Było pełno wandali w kominiarkach, z puszkami piwa w rękach. Trzymając się za ręce omijaliśmy ich i szukałyśmy bezpieczniejszej drogi do metra. Wróciłam do domu dłuższą trasą, gdyż tramwaje i autobusy w centrum nie kursowały, a metrem mi nie po drodze. Niemile wspominam wczorajszy dzień, mimo miłego spotkania z koleżanką i udanych zakupów, to jednak widok tych ludzi, ich złości, tego jak się zachowywali będę miała gdzieś zawsze w głowie. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, więc tym bardziej jestem zaskoczona tak potworną agresją z ich stroną i to wycelowaną w służbę bezpieczeństwa.

43 komentarze:

  1. taaak, to bershka :) współczuję tych przeżyć, szkoda że towarzyszą tak fantastycznym wydarzeniom które powinny łączyć ludzi, a tu odwrotnie.. zakupy świetne, też lubię koszule! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, byłam w szoku, myślałam, że jednak Polacy jakoś się zachowają. Byłam w piątek w tamtych okolicach na meczu z Grecją i nie było czegoś takiego, przynajmniej nie zauważyłam. A tu z Rosją taka wpadka, wszystkie zagraniczne gazety piszą o "wpadce na euro 2012":/

      Usuń
  2. welcome to Warsaw :)
    No właśnie opisywałas kiedyś na poprzednim blogu o tym że brakuje znajomych, więc jednak udało się zaprzyjaźnić z kims nowym? Na pewno, gdy nie ma ukochanego obok trzeba mieć u boku przyjaciółkę, tylko jak trudno o nią.. Ja za PizzaHut jakoś nie przepadam, bez rewelacji. A jeśli chodzi o Warszawę to nienawidzę jej.. wolę mniej tłoczne miasta gdzie cisza i spokój. Arletka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, to "stara koleżanka" jeszcze z czasów poprzednich studiów, spotykamy się od czasu do czasu, ale rzadko, bo ona do późna pracuje i rzadko wcześniej kończy. Ale przeprowadza się bliżej mnie, więc może będzie więcej okazji do spotkań :)

      My jemy zazwyczaj pizze farmerską, smakuje nam bardzo, ciasto mają fajne:))
      no i na deser jedliśmy truskawki zapieczone z kruszonką i lodami waniliowymi - pychotka:D

      Usuń
    2. O Ty łakomczuchu jeden :P Też bym chciała jeść i być taką kruszynką jak Ty ;))
      To obydwie wyjechałyście z rodzinnych stron? No nie i wszyscy gnają do Warszawy, nie ma się co dziwić, w rodzinnych stronach pracy brak a w Wawie zawsze coś się trafi i lepsze pieniądze, tylko ten okropny tłok. Hmm to dobrze że masz starą przyjaciółkę blisko siebie zawsze to weselej, a nie lepiej było Wam razem zamieszkać?

      Usuń
    3. Noo poszalałam, bo normalnie tyle nie jem, ale się skusiłam :D Fakt faktem byłam po obiedzie, więc ze średniej pizzy tylko dwa małe kawałki zjadłam, i niecały deser, bo już nie dało rady wcisnąć. Opiłam się pepsi light, którą wzięliśmy z dolewką, więc piłyśmy i piłyśmy i piłyśmy ... :)

      Ja wyjechałam wcześniej, ona najpierw na staż poszła, dopiero potem do Warszawy, stąd się rozminęłyśmy w kwestii mieszkania razem.
      Tłok teraz w Euro jest jeszcze gorszy, ale na co dzień mi nie przeszkadza. No może czasem tylko jak się już wcisnąć nie da do tramwaju i trzeba na kolejny czekać :)
      Będę za tym tęsknić jak się stąd wyprowadzę. Za tym, że wszędzie można łatwo dojechać, że się tyle dzieje, jest tłoczno, dużo sklepów i ogólnie coś się dzieje, nie to co tam u mnie :D

      Usuń
    4. hmm to już myśl o wyprowadzce i powrotu w rodzime strony? why leo why? :D najlepiej wyjechać za granicę tam popracować urodzić dziecko i życ sobie na socjalnym, a w Polsce to ledwo co na opłatę rachunków starczy, nie mówiąc już o godnym życiu na poziomie. Chociaż w sumie gdyby znaleźć pracę swoich marzeń w swoim zawodzie dobrze płatną, no właśnie ale żeby.. Przydałoby się w totolotka wygrać, no bo skąd tu wziąć pieniądze na mieszkanie na samochód na wesele i na dzieci?
      A w sumie pieniądze to nie wszystko, ważna miłość choćby w biedzie:D Oby nam to nie groziło :P

      Usuń
    5. Myśleliśmy o tym, ale to byłaby opcja tylko na jakiś czas, z pewnością nie na stałe, nie wyobrażam sobie spierdzielić na stałe za granicę i opuścić rodzinkę... Za bardzo jestem zżyta z rodzicami:)
      Chociaż wiem, że dużo osób tak robi. Ba! Mam osoby w mojej rodzinie, które tak robią, ale ja nie wiem, chyba bym nie mogła, ale być może się to zmieni, jak jednak zdecydujemy się z M. gdzieś wyjechać, planujemy, że pewnie Anglia, albo inne anglojęzyczne państwo :)

      Usuń
  3. hmm.. daj spokój, kompletnie nie rozumiem takich ludzi, przeżywam to 3 razy mocniej z tego względu, że mój brat pracuje w policji i na czas euro jest właśnie w warszawie, dlatego z niepokojem słucham wiadomości...
    naprawdę współczuję Wam tego stresu i strachu którego się najadłyście,
    A tak z innej beczki, naprawdę fajne ubrania można znaleźć w "lumpeksach" moja koleżanka zawsze znajdzie tam jakieś perełki, ja niestety nie mam takiego daru i jakoś nie potrafię znaleźć nic dla siebie, ale może dojdę z tym do wprawy, pozdrawiam serdecznie (mimo, że zawsze czytam Twoje posty to chyba pierwszy raz skomentowałam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się cieszę, że w końcu poruszyłam interesujący Cię temat i że udało Ci się skomentować :)

      Ja uwielbiam lumpeksy od kiedy poszłam na studia i trzeba było oszczędzać na dziennych, bo się mało kasy dostawało od rodziców i ta miłość dalej trwa. W Warszawie jest kilka fajnych lumpeksów i mam sporo perełek z nich :)

      Pozdrawiam:D

      Usuń
  4. Ciekawe rzeczy upolowałaś:) Sama od dłuższego czasu wybieram się na małe zakupy (głównie sh - widziałam świetną sukienkę, ale to już jej pewnie nie ma:/), ale brak mi wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj ciuchów letnich teraz pod dostatkiem na ciuchach, w Warszawie też pełno spódniczek, sukienek, bluzeczek wybierać jest w czym. Ja rzadko chodzę w spódnicach i sukienkach, stąd zazwyczaj skupiam się na zakupach na czymś innym :)

      Usuń
    2. Ja też do tej pory prawie w ogóle nie chodziłam w sukienkach i spódnicach. Ale odkąd zrzuciłam parę kilo mam na ich punkcie bzika;p

      Usuń
  5. tak, to mięta :) Wibo - Espress growth, ale dwie warstwy trzeba nałożyć jak nic.. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ostatnio też napad na koszule :) większość ciuchów kupuję w sh i nawet jak są za duże, to nie jest to dla mnie problem, bo mogę zmniejszyć :) a co do kiboli, to Rosjanie już jakiś czas temu uprzedzali, że będą robili burdy, dlatego ja się nawet nie wynurzałam z chałupki w czasie meczu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka koszulek w większych rozmiarach z SH i noszę jako OVERSIZY czy tuniki :) Kiedyś kupowałam większe ciuchy jak mi się coś baaardzo spodobało, ale koniec końców i tak nie trafiało do krawcowej, bo zapominałam albo nie chciało mi się iść :))

      Usuń
  7. Czasami dajemy dwie wersje językowe, a czasami tylko angielska. Studiuję za granicą i chce żeby blog był dostępny nie tylko dla polskich czytelniczek, więc jeśli jest prosty tekst to piszę go tylko po angielsku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale miałaś przeżycia! Z drugiej strony chyba nigdy tego nie zrozumiem. Czasami mam wrażenie, że ludzie jeżdżą na mecze nie dla samej gry, ale ważniejsze są rozróby po meczu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te same odczucia, tak samo myślałam, jak widziałam tych pijących na umór, którzy jak dla mnie przyszli tylko się napić i powydzierać. :/

      Usuń
  9. dobrze ze nie byłaś wtedy sama. Ja pewnie bym się bała nawet wtedy gdy byłby przy mnnie M. Na takich ludzi trzeba uważać. To tylko w Polsce się dzieje, zero szacunku do służb bezpieczeństwa. I przez takich debili miły dzień poszedł w cień. ale najważniejsze że zakupy się udały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj też się cieszę. Ale powiem szczerze, że chyba lepiej być czasem z koleżanką niż z chłopakiem, bo raczej dziewczynom nikt nic nie zrobi, a chłopaka mogą zaczepiać jacyś idioci ochlani :/

      Usuń
  10. Ta koronkowa koszulka jest śliczna :3
    Oh, kibole. Po koncercie w nocy w soboty na niedzielę wracałam piechota przez Warszawę i zwątpiłam, gdy zobaczyłam całkiem pijaną dziewczynę w towarzystwie kilku facetów pod wejściem na strefy kibica pod PKiN. Całkiem nieźle się bawiła :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj nic nie mów ... ostatnio po fejsie krążyło zdjęcie dziewczyny w kałuży własnych wymiocin, obok druga leżała i to zdjęcie właśnie ze strefy kibica:/ Koszmar jak się te niektóre dziewczyny zachowują.

      Usuń
    2. Ale nie mówię, że inne osoby w Strefach Kibica nie są w porządku, żeby nie było :) Moje znajome były w Warszawie na obu meczach naszej reprezentacji i bawiły się świetnie bez żadnego alkoholu :)

      Usuń
  11. Tez poluje na jakies fajne koszule, ale jakos nie moge sie zdecydowac jaki kolor i w ogole ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W H&M jest bardzo duży wybór, od jasnych po takie soczyste i w jakieś fikuśne wzory :)) Niektóre są już na wyprzedaży, przeglądałam i są niektóre naprawdę fajne!!:D

      Usuń
  12. prześliczne zdobycze, jestem zwolenniczką koszuli w szelakich koloraz , z przeróżnymi kołnierykami, idealnie nadają się na każdą oakzję i wygląda się przy tym tak eleganco ^^ coś pięknego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero od niedawna zaczynam się do nich przekonywać, kiedyś kojarzyły mi się wyłącznie z elegancją, ale teraz ... do wszystkiego można założyć :)W H&M widziałam dużo świetnych koszul, jakbym miała nieograniczony budżet kupiłabym jeszcze z co najmniej 3 :D

      Usuń
  13. Skoro jesteś na etapie polowań, to może u mnie coś znajdziesz. Wystawiłam na bloga ubrania z mojej szafy, które szukają nowego domu. Ceny są do negocjacji. =).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wolę kupować ciuchy wcześniej je przymierzając, rzadko decyduje się na zakupy przez Internet, chyba że chodzi o buty, albo o ciuchy, które już kiedyś widziałam/mierzyłam :)

      Usuń
  14. I z powodu kiboli cieszę się, że w moim mieście nie ma Euro ;) Choć kibole są wszędzie, więc trzeba jakoś sprytnie ich unikać. A jeszcze dzisiaj czytałam w lokalnej gazecie, że są wyprzedaże w H&M więc też będę musiała się wybrać zanim wszystko najlepsze wykupią ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są jakieś extra te wyprzedaże, póki co ceny spadły mało, ale zawsze można coś wybrać, fajne szorty są i koszule. Ogólnie sporo fajnych rzeczy, więc myślę, że znajdziesz coś dla siebie:)

      Usuń
    2. Dla studentów każdy grosz się liczy ;D hehe

      Usuń
  15. wspaniałe ciuszki, gratuluję zakupu ;D.
    pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
  16. tez mam ostatnio jakas koszulowa manie ;)
    wybralabym sie na jakas pizze pyszna, a ludzie, czasem sie dziwie, ze sa ludzmi...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja muszę się zaopatrzyć w jakieś koszule;]

    OdpowiedzUsuń
  18. ec no w Warszawie na serio jest niebepziecznie brrr nie to co u mnie zabawa i radosc nie zaleznie kto z kim gra chocby hiszpanie i Irlandczycy stoja bok siebie i sie razem bawia szkoda ze u nas nie zawsze tak jest ech...
    a fajne ciuszki pokupowalas w ogole w tych second handach sa fajne ciuchy ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. masz fajny gust Bencia :* ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja coś nie mam szczęścia do SH, chyba szukać nie umiem :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Też bym się wystraszyła, dlatego staram się unikać Wrocławia, do którego zazwyczaj wybieramy się na zakupy.
    Też aktualnie noszę taki zestaw - szorty plus koszula;)

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż, okres największych meczy nigdy nie należał do najbezpieczniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  23. w czwartek wybieram się na zakupy, mam nadzieje, że trafię na podobne koszule w H&M :)

    OdpowiedzUsuń