czwartek, 17 stycznia 2013

Używane ciuchy - co z nimi robicie?

      Uwielbiam robić porządki w szafie. Nawet gdy w połowie okazuje się, że już mi się ich odechciało i upycham jeszcze nieposkładane rzeczy do szafy by znów zrobić w niej bałagan. Porządek u mnie trwa góra dwa dni, a najlepszą szafą dla mnie jest krzesło i to tam ląduje większość z ciuchów, w których chodzę najczęściej. 
  Największą dla mnie frajdą jest moment, gdy np. po lecie rozpakowuję karton z zapakowanymi w nim zimowymi rzeczami. Cieszę się wtedy jakbym dopiero co wróciła z zakupów i przymierzam je wszystkie po kolei. Trzeba w tym miejscu zauważyć, że moja pamięć jest ulotna i czasem po prostu zapominam co ja do tego pudła zapakowałam. I w momencie wypakowywania nagle uzmysławiam sobie ile ja mam świetnych ciuchów, o których istnieniu jeszcze przed pięcioma minutami nie miałam pojęcia.
Podobnie cieszą się dzieci, gdy rodzice chowają im zabawki na kilka tygodni. Dziecko cieszy się z nich po tych kilku tygodniach jakby dostało je na nowo. Dobry sposób na znudzonego zabawkami malca!

Porządki w szafie skłaniają mnie też do zrobienia segregacji na ciuchy:
1. najbardziej ulubione,
2. mniej ulubione, ale często zakładane
3. ciuchy,  których dawno nie zakładałam, ale które KONIECZNIE muszę założyć,
4. rzeczy, które początkowo były w pkt 3, czyli jednak NIE ZAŁOŻONE przez długi czas


       Gdy jeszcze chodziłam do gimnazjum, a moja o kilka lat młodsza sąsiadka była mniejszych rozmiarów, to jej oddawałam ciuchy z pkt 4. Jednak gdy w okresie dojrzewania mnie prześcignęła i moje ciuchy były już dla niej za małe, znalazły się inne dziewczyny, które bardzo chętnie je przygarnęły.
Wraz z wiekiem trochę zmądrzałam (materialistka się ze mnie zrobiła) stwierdziłam, że lepiej na tym wyjdę jeżeli ciuchy, w których już nie chodzę będę odsprzedawała. I tak też robiłam i robię po dziś dzień. Rzeczy, których już nie noszę i wiem, że już nie założę wystawiam na Allegro na licytację. Wystawiam je albo pojedynczo, albo też robię z nich tzw. "paki" i wystawiam wszystko hurtem jak leci. Zysk wtedy mniejszy niż jakbym miała wszystko po kolei wystawiać, ale oszczędza się czas, który przeznaczyłabym na wystawianie aukcji, czy kilkakrotne chodzenie na pocztę.
Inną opcją pozbycia się naszych ciuchów może być ich wymiana na coś innego, możliwa jest ona np. w serwisie mojeciuchy.pl. 
 
A Wy co robicie z ciuchami, w których już nie chodzicie?


*zdjęcia zapożyczone z Internetu

17 komentarzy:

  1. U mnie leżą albo w szafie, albo w pudłach na strychu albo oddaje młodszej siostrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak kiedyś było, że je długo składowałam.:)
      Teraz wiem,że to bez sensu bo im więcej ciuchów, to i tak chodzi się tylko w ulubionych:)

      Usuń
    2. tez mam takie co chodze w nich czesto a reszta sobie lezy ;)

      Usuń
  2. ja wszystkie dawałam moim młodszym kuzynkom :) teraz też tak robię

    OdpowiedzUsuń
  3. noo ja tam oddaje do caritasu juz takie stare rzeczy bo teraz staram sie kupowac malo a takie rzeczy ktore mi wystarcza na dluzszy czas chociaz coz kupuje w second handach ciuchy wiec czasem moge poszalec w koncu bluzeczka na impreze za 5zl ubrana raz a bluzka za 50zl to jest roznica ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sprzedają to w czym nie chodzę ale to na prawdę fajne rzeczy. Od dwóch lat bowiem za dużo kupuję, nie mieści się to w szafie więc też robię od czasu do czasu porządki i to co i tak rzadko zakładam wystawiam na aukcję. Często jest to rzecz prawie nowa bo kiedys mi sie uwidziała a tak nosiłam jakies inne stare :D
    Właśnie mi przypomniałaś, że od dwóch tygodni zbieram sie by powystawiać na allegro rzeczy ale zdjęć mi się nie chce robić i mieryc :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja daje siostrze, która mimo, że starsza ode mnie, jest szczuplejsza i drobiejsza:D A zawsze cieszy się, że coś dostanie:)) Muszę cię namierzyć na allegro, może i ja cos od Ciebie kupie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje zawsze podrzucam mamie do przeróbki, albo po prostu sobie leżą kilka lat nieużywane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja swoje oddaje do zaprzyjaźnionego lumpexu (w którym sama czasem znajduje perełki bo to z tych lepszych lumpexów)i sprzedaje, ale ostatnio zastanawiam się czy na allegro nie założyć konta

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawniej oddawałam wszystko młodszym siostrom, a obecnie raz na jakiś czas robię porządek i oddaję "niechciane" ciuchy dla córki koleżanki mojej mamy, które są w kiepskiej sytuacji materialnej. A ja sama mam sporo ciuchów od starszej kuzynki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeśli czegoś nie zakładam przez rok oddaję. Raczej nie wyrzucam ciuchów. Przejmuje je po mnie albo ciotka, albo matka, albo biedni ze wsi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zawsze wynosiłam na strych w kartonach albo oddawałam młodszym kuzynkom. Ale chyba też zacznę sprzedawać, hmm muszę iść na strych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja oddaję ciuchy (ostatnio zrobiłam z nimi porządek), chociaż też myślałam o sprzedaży na Allegro, ale to nie dlatego, że stałam się materialistką;p, tylko dlatego, że tych pieniążków jednak brakuje.

    Co do poprzedniej notki, to zaciekawiłaś mnie, i zaglądam teraz codziennie do żubrów :P.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba mialas na mysli zemsta serial a nie zdrada ;p zapraszam do mnie częściej pozdrawiaam :d

    OdpowiedzUsuń
  13. jak napisałaś o tym krześle, gdzie składujesz ubrania to właśnie mi się przypomniało, jak mama wczoraj weszła do pokoju i mówi 'Ja Ci ten taboret z tą zabiorę! przecież pół szafy tu jest!' :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja swoje zanoszę do takich pojemników z logo Caritas, co stoją na ulicach. Sprawia mi przyjemność świadomość, że korzyść z tego będą mieli najbardziej potrzebujący, poza tym to też ochrona środowiska, bo część ubrań, nie nadających się już do niczego przerabia firma recyklingowa i nie musi to gdzieś zalegać na wysypisku śmieci.

    OdpowiedzUsuń